Bardzo często, czytając ocenę pewnego piwa, można zobaczyć taką charaktystykę jak aromat owocowy. Skąd w piwie wzięłyby się owoce? To byłby całkiem inny napój. Ale istnieje wyjaśnienie temu. Gdy popatrzeć na etykietę napoju i  spróbować znaleźć owoc, który nos wącha pod czas otwarcia butelki, to spośród składników nie będzie ani owoca, ani jego aromatyzatora. Więc czy jest plusem to, że piwo wyjawia aromat owoców i co chcą osiągnąć w taki sposób producenci? Rozpatrzymy najbardziej rozpowszechnione aromaty, które mogą trafić się w chmielowym napoju.

Zacznijmy, chyba, z ananasa. Taki pierwiastek jak maślan etyłu może dawać piwu aromat ananasa. Oczywiście nie sam pierwiastek, a proces jego fermentacji. W zależności od tego, jaki szczep drożdżów będzie wykorzystywać się  przy warzeniu piwa, aromat może być mniej lub bardziej koncentryczny. Ale to nie jedyne źródło tego przyjemnego zapachu. Takiego rezultatu piwowarzy mogą osiągnąć wykorzystywując chmiel z podobnym owocowym aromatem. Najcześciej aromat ananasowy można odczuć w gatunkach piwa amerykańskiego. Do nich można odnieść Citra, Centennial, Columbus, Chinook i wiele innych, ponieważ Amerykańcom podoba się taki zapach piwa – słodki i jednocześnie trochę kwaśny.

Aromat cytrynowy w piwie można uzyskać tylko poprzez zastosowanie pewnego gatunku chmielu. Ale jeżeli proces fermentacji dokona się nieudanie, to na wielbicieli cytrynowego zapachu  w napoju chmielowym czekają nieprzyjemne wiadomości. Problem polega na tym, że jeśli proces fermentacji będzie nieudanym, to w piwie powstanie aldechyd cytral. W takim razie piwo będzie mieć wyraźny cytrynowy zapach, a smak będzie zepsuty. Oczywiście, nie warto pić takie piwo, ponieważ może ono naszkodzić zdrowiu. Ale tak naprawdę, to obecność jaskrawo wyrażonego owocowego zapachu w  piwie już od razu powinna wywoływać niepokój.

Cytrynowy zapach można spotkać w wielu gatunkach piwa, warzonego w różnych krajach. Na przykład japońskie Sorachi Ace, słowackie Styrian Golding albo nowozelandzki Motueka. Można powiedzieć, że cytryna stała się aromatem internacjonalnym w piwie, w odróżnieniu od ananasa.

Dość rzadki aromat, który zwolennicy mogą spostrzegać w piennym napoju – aromat banana. Jeżeli jesteś ciekawy tego, to poczuć ten aromat możesz w niemieckim piwie pszennym. Wygląda na trochę nielogiczne, prawda? Właśnie ten aromat można uzyskać dzięki syntezowi przez drożdży ictanu azoamylu. Ten proces odbywa się wtedy, gdy napój jest na etapie fermentacji.

Jakim nie byłby Twój ulubiony aromat napoju chmielnego, w każdym razie pamiętaj o tym, że on nie powinien przeszkadzać aromatowi prawdziwego piwa. To tylko drugorzędny zawodnik, który tylko pomaga napoju rozkryć swoje piękno. Nie szukaj na etykietach aromatyzatorów – to marna sprawa, bo w napoju ich poprostu nie ma.

  1. 5
  2. 4
  3. 3
  4. 2
  5. 1
(1 Oddano głosów ,: 1 / 5)